Postawy i gesty: mowa ciała - cz. 1

Ciało jest darem Boga. Człowiek nie tyle ma ciało, co jest ciałem, jest człowiekiem przez ciało. Ono daje mu możliwość bycia, wzrostu, wpisuje się w ciała innych, we wspólnotę ludzką, jest skrzyżowaniem relacji. Jezus mówi (Hbr 1,2) nie tylko do ciała, poprzez ciało, ale w ciele. Bóg włożył w ciało możliwość fundamentalnego spotkania. Ciało jest miejscem celebracji Boga, miejscem, w którym Bóg bierze człowieka na serio, miejscem, w którym słowa wiary stają się gestami wiary, życiem wiary. Ciało jest sakramentem w szerokim znaczeniu, tzn. uprzywilejowanym miejscem objawienia, nosimy na ciele blizny naszych upadków, cierpień (Jezus mówił do apostołów: popatrzcie na moje ręce; por. J 20,20), ale i uzdrowień. Doskonałość człowieka nie polega na tym, by być doskonałym, ale uzdrowionym, tym, któremu przebaczono.
Mowa ciała, język ekspresyjny liturgii jest bogaty. Obejmuje śpiew, słowa, milczenie, mimikę, gesty, postawy (klęczenie, przyklękanie, słuchanie, patrzenie, ruch), a więc ekspresję werbalną i pozasłowną, znaki wrodzone – śmiech, płacz – i ukształtowane, związane z kulturą danego regionu. Intelektualizm w liturgii jest niebezpieczny, stawia w cieniu fakt Wcielenia Słowa Bożego. Elementy te we wszystkich religiach posiadają symboliczne znaczenie.
Liturgia jest także miejscem, w którym uwyraźnia się godność ciała człowieka, a postawy są uczestniczące! Liturgia jest wyjątkowo „cielesna”, po prostu żywi się gestami, postawami, działaniami. Stwierdzenie może nieco szokujące, chociaż współcześnie nieobce są twierdzenia, że liturgia przesadnie hołduje rozumowi, czyni człowieka biernym. Spojrzeniu na ludzkie ciało często brak aspektu transcendencji. Tymczasem każda komórka naszego ciała, każda drobina naszego jestestwa jest zaślubiona przez Boga. Na naturze złożony jest podpis Boga, a stworzenia są miłosnymi listami Boga do człowieka. Ciało człowieka traktowano jako mikrokosmos, odbija się w nim cały wszechświat. W konsekwencji to, co czyni człowiek, powinno odzwierciedlać ten związek z całą naturą.
W liturgii natura winna „wybuchnąć” tą miłością wkomponowaną w nią przez Stwórcę, a On jest Miłością. Ciało człowieka jest uczynione dla miłości. „Każda jego komórka jest hymnem do mego Stworzyciela i deklaracją miłości” (Ernesto Cardenal).
Z drugiej strony nie zawsze akceptowany jest dynamizm zewnętrzny. Bóg w swojej miłości przystosowuje się do człowieka, „daje się poznać przez rzeczy widzialne, dotykalne, chociaż nie potrzebuje naszych gestów”, ale w Psalmie 139 czytamy: „bo Ty ukształtowałeś mnie w łonie matki. Tyś znał moją najmniejszą kostkę, gdy powstawałem w ukryciu”. Liturgia jest miejscem, w którym dokonuje się unifikacja, jedność między ratio i ciałem. Współcześnie ten wymiar liturgii budzi niekiedy zastrzeżenia. Człowiek, jak już wspomniano, nie tylko ma ciało, ale jest ciałem, jest ekspresją – do jego istoty należą wyrażanie się, ekspresja. Postawy przyjmowane podczas liturgii pełnią szczególną rolę w ekspresji wiary, jej dynamiki. Uczestnik liturgii winien „zająć postawę”, która odpowiada sprawowanemu misterium. W ¬postawie mamy do czynienia ze swoistą koalicją wszystkich władz człowieka.
Ekonomia postaw nie jest związana tylko z byciem „tu i teraz”, lecz z pewną dyspozycyjnością dla otoczenia, w związku dyspozycyjnym. Ucho nie służy tylko temu, aby słyszeć, jego aktywność perceptywna łączy się z uwagą, równowagą, kontrolą słowa.
Człowiek przemawia językiem, który mówi, a drugi język to twarz, oczy, gesty, gestykulacja (to mowa ciała, która towarzyszy komunikacji werbalnej), język nastroju, sposobów zachowania się, język ten jest również bogaty. Ciało stanowi wspaniałe źródło ekspresji symbolicznej.
Postawa kształtuje się przez udział w rytach, które wyrażają i realizują nasz byt chrześcijański z jego elementami cielesnymi i afektywnymi, w relacji ze światem i z drugim człowiekiem.
Jeden z Ojców pustyni mawiał: „liturgia zaczyna się od nóg”, znaczyło to, że „najbardziej duchowe rozgrywa się w cielesnym”. Aby gromadzić się na spotkaniu eucharystycznym, trzeba zmienić przestrzeń, udać się, przejść z „wewnętrzności” do zewnętrzności, opuścić swoje zajęcia. Hameline mówi o podróży ad limina, w którym możemy spotkać drugiego. Idziemy do domus ecclesiae (Jean-Yves Hameline, Une poétique du rituel, Paris 1997, s. 78).
Nie chodzi tylko o zmianę miejsca. We wschodniej mentalności „iść” znaczyło zwyciężać, „deptać” po wrogach zwyciężonych. Kroczący Chrystus u chrześcijan to znak zwycięstwa nad śmiercią, szatanem – w nawiązaniu do Psalmu 90: „będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka podepczesz” (w. 13). Zob. Procesja.
 

1. Gromadzić się

Świadome, nieprzypadkowe gromadzenie się w określonym celu, dla sprawowania liturgii, nabożeństwa. Cel ten i intencja określają charakter gromadzących się. Zgromadzenie liturgiczne nie jest zebraniem się ludzi na wiec, protest, koncert, sportowe widowisko czy festyn, to wspólnota zgromadzona przez Ducha Świętego dla sprawowania misterium Chrystusa.
 

2. Patrzenie – kierować na coś swój wzrok

Postawa patrzenia zasługuje na szczególne podkreślenie, nie tylko dlatego, że żyjemy z jednej strony w cywilizacji obrazu, a z drugiej następuje proces powierzchowności patrzenia, co w przypadku miejsca sprawowania liturgii nasila się, „wizualna sfera” zmienia się niezwykle rzadko. Już Seneka w Epistulae temporales ad Lucilium (6, 16, 5) pisał: Homines amplius oculis quam auribus credunt („Ludzie bardziej wierzą oczom niż uszom”, czyli łatwiej wierzą w coś, czego są naocznymi świadkami). „Widzi się dobrze tylko sercem” – pisał Antoine de Saint-Exupéry. Oko najbardziej współpracuje z sercem. Oczy posiadają swoją mowę. Podkreślenie „patrzenia” wiąże się także z faktem, że liturgia – dialog pomiędzy Bogiem i człowiekiem, dokonuje się nie tylko przez mowę i słuchanie, przestrzeń, światło, ruch, szaty, księgi. Wielką rolę odgrywa w niej także widzenie tego, co się dokonuje, potrzebny jest dialog z oczami (por. Liturgie sehen. Dialog mit dem Auge, Trier 2009).
Aby w pełni uczestniczyć w liturgii, trzeba patrzeć i przez rzeczy widzialne dostrzegać to, co niewidzialne, widzieć najpierw współuczestników, na nowo popatrzeć na ołtarz, miejsce proklamacji słowa Bożego, kwiaty, przygotowane do sprawowania liturgii naczynia, a następnie liturgiczne szaty. Pomocą służy Ewangelia Jana, ucznia, który umiłował słowa „patrzeć”, „oglądać”. Umiłowany uczeń Jezusa używa odpowiednich słów, by wyrazić, że nie chodzi o zwykłe patrzenie na Mistrza, ale takie, które odkrywa głębsze pokłady. W Janowej wersji Ewangelii występuje przeciwstawienie tych dwóch słów: theoreo i horao. „Apostołowie nie będą widzieli (theoreo) Jezusa po Jego śmierci, po zmartwychwstaniu zaś będą Go oglądali (horao), przy czym ich radość będzie miała nadprzyrodzone cechy, a oni osiągną taki stopień zrozumienia istoty i znaczenia Jego osoby, jaki dotychczas nie był ich udziałem” (Feliks Gryglewicz, Życie chrześcijańskie w ujęciu św. Jana, Katowice 1984, s. 15, przypis 11). Kierujemy wzrok ku drugiemu, np. podczas przysięgi małżeńskiej i wręczania obrączek, przekazaniu znaku pokoju, medytacji obrazów.
 

3. Postawa siedząca

W liturgii jest ona wyrazem:
 wsłuchiwania się (por. postawa Marii w Bretanii; Łk 10,39);
 uważnego wpatrywania się – medytacji, w liturgii jest wiele elementów „optycznych”;
 szczególnej godności i wyjątkowego znaczenia.
„Bóg zasiada na tronie” (1 Krl 22,19); „zwycięzcy pozwolę usiąść ze Mną na Moim tronie, podobnie jak i ja zwyciężyłem i usiadłem z Moim Ojcem na Jego tronie” (Ap 3,21).
 

4. Słuchać Pana

Słuchanie stało się współcześnie przedmiotem także filozofii. Bycie osobą wywodzi się ze spotkania, gotowości i zdolności słuchania innych, Innego. Po prostu osoba powstaje, kształtuje się ze słuchania (Emanuel Levinas, Stephanie Bohlen). Tak w judaizmie, jak i w chrześcijaństwie słuchanie posiada centralną funkcję.
Właściwie całe Pismo Święte można określić słowem szema – słuchaj – Schema Jisrael. Jak cała egzystencja Izraela oparta była na słuchaniu słowa Bożego, tak i Kościół Chrystusowy jest Kościołem słuchania, słowo Boże jest pokarmem dla wierzących, które w liturgii staje się ciałem. Skuteczność słowa charakterystycznie podkreśla prorok Izajasz (55,9-11).
 
Kościół żyje z chętnego słuchania słowa Bożego, słuchania z sercem (kochające słuchanie) i zrozumieniem. „Nakłoń ucho swego serca” (Reguła Benedykta 43). Wiara rodzi się ze słuchania (Rz 10,17). Marcin Luter twierdził, że „uszy są organami wiary” (Izrael i Kościół). Ucho jest nie tylko organem biologicznym, nie o akustyczną postawę tu chodzi. Człowiek słuchający jest wspaniały. Salvador Dalì w 1959 r. namalował obraz Madonna OHR (Madonna Ucho) dla podkreślenia słuchania słowa Bożego przez Dziewicę z Nazaretu.
Słuchanie odnosi się także do ludzi, słuchamy np. wypowiadanej modlitwy, odpowiadamy na wezwania (kultura słuchania).
Liturgia jest szkołą słuchania. Uczy słuchać i odpowiadać, słuchać i ponosić odpowiedzialność. Liturgia dzięki dialogicznemu charakterowi jest szkołą słuchania i odpowiadania. W sakramencie chrztu dokonywany był obrzęd zwany → effatha, otwórz się – obrzęd otwarcia na słowo Boże: „Nastawcie uszu na słowa z moich ust płynące”. „Słuchaj pilnie mojej nauki ludu mój” (Ps 77,1); „Kto ma uszy, niechaj słucha” (Mt 11,15; 13,9.43; Mk 4,9.23).
Mówi się aurem colere – kształtować, uprawiać ucho. Słuchanie jest praaktem człowieka, w słuchaniu człowiek jest najgłębiej w sobie, to podstawa dialogu. Biedny jest człowiek niewidomy, ale jeszcze biedniejszym jest człowiek pozbawiony słuchu. Od słuchu prowadzi droga do doświadczenia i rozumienia, a także czynu – posłuszeństwa słowu (niem. horchen – nadsłuchiwać; Gehorsam – posłuszeństwo), do komunikacji między Bogiem i człowiekiem. Kultura słuchania w liturgii staje się duchowością słuchania i posłuszeństwa Ge-Horchens. Posłuszeństwo słowu Bożemu nie jest amor fati (Islam, Stao), jest posłuszeństwem w wolności. Bóg ułatwia człowiekowi słuchanie Jego słowa, pozostawił bowiem w człowieku potentia obedientalis – „możność posłuszeństwa”, przyjęcia objawienia. Ze słuchania wypływa czyn, działanie.
Słuchanie szczególnie akcentował św. Benedykt (Reguła Benedykta). Kto wypełnia słowo Boże, ten jest mądrym człowiekiem (Mt 7,24). Przy pobłogosławieniu ambony mowa jest o stole słowa Bożego, które jest niezastąpionym pokarmem: „niech głos Twego Syna rozbrzmiewa w naszych uszach, abyśmy posłuszni natchnieniom Ducha Świętego, byli nie tylko słuchaczami słowa, lecz także gorliwymi jego wykonawcami”. Trudno wyobrazić sobie modlitwę bez słuchania, żeby nie była ona monologiem, potrzebne jest słuchanie. Koloński filozof i teolog Johannes Hessen napisał: „żeby złapać Boży głos i Boską muzykę, trzeba koniecznie dostroić fale własnego życia do Boskiej częstotliwości. Boga – Jego muzykę, Jego słowo, Jego bliskość – słyszy się tylko wtedy, kiedy będzie się odbierało na częstotliwościach, którym na imię miłość”. Bóg na innych nie nadaje. Jeśli chcemy z Nim układać nasze życie, musimy kochać (Jerzy Szymik, Wędrówki, rekolekcje, blask, Katowice 2007, s. 132–133).
Słuchanie, wsłuchiwanie się w słowo Boże jest długotrwałym procesem. Uczymy się słuchania słowa Bożego podobnie jak słuchania muzyki. Im częściej słucha się muzyki, tym głębiej się ją odkrywa, tym „więcej się słyszy”.
Proces słuchania słowa Bożego w liturgii ułatwiło wprowadzenie ławek w kościołach, najpierw protestanckim, a następnie rzymskokatolickim. Nieobcy współcześnie staje się obraz modlitwy jako postawy słuchania (Gregory A. Maloney, Tchnienie mistyki, Warszawa 1984).
Wspomnijmy tzw. „ryt otwarcia uszu” (łac. apertio aurium), ceremonia ta zachodziła w katechumenacie. Przywiązywano do niej dużą wagę. Wzmianki znajdujemy w Sakramentarzu gelazjańskim, w Mszale z Bobbio, Missale Gallicanum vetus. Obrzęd miał miejsce podczas trzeciego, najbardziej uroczystego scrutinium zwanego in aurium apertione. Ceremonia nosi w Gelazjanum charakterystyczny tytuł: incipit expositio Evangeliarum in apertione aurium – rozpoczyna się wyjaśnianie Ewangelii, w otwarciu uszu. Ten napis wskazuje na sens obrzędu, który polegał na wyjaśnieniu powstania Ewangelii. Objaśnienie rozpoczynało się od Izajasza (figury ewangelistów). Był to rodzaj krótkiego wstępu do Ewangelii. Czterech diakonów wnosiło w procesji (świece, kadzidło) księgi Ewangelii. Na początku scrutinium kapłan wyjaśniał sens obrzędu: „przyszliście dla otworzenia wam uszu dla Ewangelii”. To było pierwsze głoszenie Ewangelii dla electi – wybranych do chrztu (śpiewano 20 wierszy, poczynając od Mateusza – każdą z ksiąg zanoszono następnie do sacrarium, księgi dotykano przez specjalne płótno – linteum).
Przedstawienie czwartej Ewangelii kończyła doksologia. Wspomniany obrzęd jest jednak późniejszego pochodzenia – schyłek katechumenatu. Za czasów Ambrożego (IV i V w.) obrzęd ten polegał na dotknięciu uszu, które symbolizowało otwarcie na mówienie i słuchanie, oraz nosa – zmysł powonienia, dla otrzymania woni wiecznej pobożności (pietatis aeternae). Opis obrzędu znajdujemy w De sacramentis św. Ambrożego. Jest on nazwany misteria apertionis („misterium otwarcia” – effetha). Jezus użył słowa aramejskiego ephatha (Mk 7,3) – otwórz się. Jan Diakon w liście do Senariusza (świadectwo dla liturgii rzymskiej) wspomina o namaszczeniu olejem ust i nosa, miało ono także miejsce w obrzędzie w Mediolanie. Historia przekazała modyfikację tego obrzędu. Zamiast pobłogosławionego oleju (olej katechumenów) używano śliny. Stało się to w okresie powstawania Sakramentarza gelazjańskiego (VI w.). Obrzęd ten upowszechnił się w całym Kościele (jedynie liturgia mozarabska zachowała namaszczenie olejem, wydaje się, że Kościół afrykański w ogóle nie znał obrzędu effetha, podobnie nie zna tego rytu w ścisłym znaczeniu Kościół Wschodni, który stosuje wiele namaszczeń przed chrztem, w tym także uszu i nosa) i dotrwał do lat 50. naszego stulecia. Praktykowany wcześniej obrzęd effetha złączono następnie z Expositio Evangeliarum (Gelazjanum). Stało się to być może wskutek pogłębionego wyjaśniania znaczenia effetha. W liturgii mozarabskiej apertio (namaszczenie uszu, ust i nosa) dokonywało się przed traditio symboli. Nie jest wykluczony także wpływ tej liturgii na stwierdzenie z Sakramentarza gelazjańskiego. Expositio Evangeliarum trwało stosunkowo krótko i było terytorialnie ograniczone (Rzym, Italia, Mediolan, Afryka, Hiszpania).
 

5. Stać przed Panem – postawa stojąca

„Król odwrócił się i pobłogosławił całe zgromadzenie Izraela. Całe zaś zgromadzenie Izraela stało” (1 Krl 8,14).
Postawa stojąca jest uprzywilejowana w liturgii. Tak też było w historii religii, modlący się człowiek, stojąc, kierował wzrok ku Wschodowi, ku wschodzącemu słońcu, podnosił ręce. W średniowieczu nastąpiły zmiany. Sprawujący liturgię stał, wierni w wielu przypadkach pochylali się (np. podczas kolekty, modlitwy nad darami). Utarło się przekonanie, że Chrystus powstał i ku wolności wyzwolił (Ga 5,1) swoich wyznawców, wyzwolił także z winy i skierował ich ku sobie, przeto należy sprawować Eucharystię, stojąc. Wspólnotową liturgię sprawowaną w określone dni w Rzymie i w innych miastach nazywano stacyjną – stationalis – sprawowanie jej to stanie przed Panem. Przekonanie, szczególnie w XIII w., że msza święta jest uwielbieniem, skutkowało przyjmowaniem postawy klęczącej.
Romano Guardini sformułował znaczenie postawy stojącej następująco: „postawa stojąca przede wszystkim oznacza, że bierzemy w karby samych siebie. Zamiast niedbałej, swobodnej postawy siedzącej, przybieramy inną, znamionującą karność i opanowanie. Jest to znak, że uważamy, iż w staniu wyraża się naprężenie i czujność. Jest ona także oznaką gotowości, bo kto stoi, może natychmiast wyruszyć w drogę, może bez zwłoki wykonać polecenie, przystąpić do roboty, jaką mu wyznaczono” (Święte znaki, Wrocław 1982, s. 31). Postawa stojąca jest wyrazem szacunku i obecności, wyrazem uwagi i czuwania, a równocześnie ujawnieniem swojej godności. W starożytnym Kościele postawa stojąca była znakiem zmartwychwstania (sobór w Nicei (325) w kanonie 20 zabraniał klękać w niedziele czasu paschalnego), ale także wyrażała godność chrześcijanina, podobnie jak w judaizmie modlitwa Szemon Esreh (Modlitwa 18 błogosławieństw – nazywana jest także Tefillah lub Amidach – „modlitwa stania”).
Wykładowca Akademii Królewskiej w Krakowie Johannes Arundinensis, czyli Jan z Trzciany, napisał Libellus de natura ac dignitate hominis (Książeczka o naturze i godności człowieka, wydanie i komentarz Janusz Czerkawski, Textus et Studia Historiam Theologiae in Polonia Excultae Spectantia, t. II, Warszawa 1974, s. 258–259). Jeden z rozdziałów nosi tytuł: Godność człowieka wynikająca z wyprostowanej postawy. Autor pisał, że doskonałość człowieka można podziwiać ze względu na jego pionową postawę. Natura uczyniła człowieka wyprostowanym, skierowanym ku niebu, aby myślał nad sprawami niebiańskimi. Dzięki takiej postawie człowiek może podziwiać i ziemię, i niebo, które „jest jego domem”, może przekraczać granice.


_______________________________________
Kwiecień Tomasz, Pochwała ciała, Kraków 2001;
Pagitt Doug, Grill Kathrin, Body Prayer: The Posture of Intimacy with God, Colorado Springs 2005;
Aubin Catherine, Modlitwa ciała, Poznań 2007.
Kranemann Benedikt, Wendet euer Ohr zu den Worten meines Mundes Ps 78(77), 1: Die Liturgie als Schule des Hörens – und Antwortens, BuLit 78(2005), s. 15–19;
Verbick Jürgen, Hörende Kirche, LThK 5, 274; BuLit 77(2004) i 78(2005) główny temat artykułów: Vom Hören.


  Tekst udostępniony za zgodą Wydawnictwa Salwator
  Autor: ks. prof. Bogusław Nadolski TChr
 
Źródło: www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=7495

Zaproszenia

Zajęcia dla dzieci z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie Instytut Edukacyjno-Badawczy zaprasza dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami na zajęcia plastyczne i ruchowo taneczne. Bezpłatne zajęcia odbywają się w domu katechetycznym parafii św. Karola Boromeusza przy ul. Kruczej 58. Zapisy ...

Więcej

17 edycja ALPHA we Wrocławiu! Przyjdź i spróbuj!

Już dziś zapraszamy Cię na 17 edycję kursu Alpha w naszej parafii! Startujemy we wtorek 9 października 2018 r. o godz. 18.30. Miejsce – kawiarenka parafialna w domu katechetycznym, wejście od ulicy Oficerskiej. Wyślij ...

Więcej
Więcej artykułów